Musisz uaktualnić Flash Playera
Michał Frydryszak
Fat Belly Family - nazwa, jak każda inna pochodzi jeszcze z czasów gdy chłopcy poznali się na czarnej mszy u Michała. Michał był wtedy Ojcem Kościste Zło. Na mszach było ogólnie bardzo miło, dużo rozmawiano o sensie życia, częstowano się kotami, a także grupowo spółkowano z ostatnimi dziewicami z Pomorza.
Michał ważył wtedy jakieś 48 kilo i żywił się tylko surowymi kotami, nawet kilkoma dziennie. Nazwa pochodzi od słów Michała, na chwilę przed założeniem przez parafian kapeli rockowej - Ylimaf Ylleb Taf!!! - co w języku solferiańskim znaczy - nie smakuje mi już kot.
|
Wycie, lokalizowanie aptek
Nic o nim nie wiadomo. Bardzo dobrze spada z dachu. Posiada rabat stałego klienta w ponad 3.000 polskich aptek.
|
|
|
Rzępolenie, metafizyka, dzwonienie do basisty w środku nocy z pytaniem na które zna odpowiedź
Posiada niesamowite zdolności - np. nastrojenia gitary w trakcie solówki. Jeśli ktoś nie słyszał, jak brzmi wielki soczysty płat mięcha z jakimś sosem, to musi posłuchać Tomka. Tomek jest wegetarianinem. Jako jedyny w zespole ma stały kontakt z siłami wyższymi.
|
|
|
Dudnienie, przekładanie prób, kiepskie wyprowadzanie psów, jpg/html, zapominanie..oo...czymmmś?
Zauważony przez samego Mietka Jureckiego (jakby zauważenie Michała gdziekolwiek było jakieś trudne...) Jedyny członek zespołu, który brzmi, jak wygląda. Gdy gra lekko i melodyjnie (a potrafi), robi minę, która przypomina zdziwionego kreta. Prawdopodobnie nie jest zdziwionym kretem.
|
|
|
Ustawianie za wolnego tempa, telefoniczne dyscyplinowanie basisty, szukanie zielonego Kubusia
Muzykalność wyssał z mlekiem ojca, jakkolwiek to brzmi... Jeden z takich perkusistów, który bez problemu potrafi "pomacać" perkusję przy balladzie tak, że zakrztusisz się piwem, jak zachce mu się odrobinkę mocniej... Tak, tak, koleżanko...
|
|
|
Klawiaturzenie, wycie, wchodzenie na tiry
Uzdolniony alpinista. Ma wszystko co potrzebuje prawdziwy muzyk, czyli odpowiednio rozwiniętą umiejętność mądrzenia się. Oprócz tego potrafi grać na klawiszach do tego stopnia, że w momentach nudy pisze hymny dla lóż masońskich. Lubi sobie iść gdzieś na piechotę. Nie posiada kolan.
|
W ciągu 2 ostatnich lat grupie udało się uzyskać kilka zjawisk wartych wypunktowania:
-
I miejsce na Festiwalu im. Ryśka Riedla, Tychy Paprocany, 2008
-
I miejsce na XXX Jubileuszowym Ogólnopolskim Spotkaniu Młodych Autorów i Kompozytorów Piosenki "SMAK 2008" w Myśliborzu
-
udział w charakterze gości w festiwalu Solo Życia, organizowanym przez Mietka Jureckiego. Lublin 2008
-
uczestnictwo w festiwalu FAMA 2008, Świonujście, po rekomendacji uzyskanej w lokalnych eliminacjach
-
udział w finale Festiwalu Łódźstock 2008 w Łodzi, po zwycięstwie w szczecińskich eliminacjach
-
udział w charakterze gości wfestiwalu Akustyczeń 2009, w Szczecinie
-
wspólny akustyczny koncert z Big Fat Mamą
-
udział w programie TVP 2 "Hit Generator" po rekomendacji uzyskanej w eliminacjach ogólnopolskich w Warszawie (2009)
-
udział w sesji nagraniowej do płyty z wierszami Tadeusza Gajcego na 65 Rocznicę Powstanie Warszawskiego (2009)
-
pierwsze miejsce na ogólnopolskim festiwalu Spring Rock Festival w Nowej Soli
Dudnienie, które słychać w utworach Fat Belly Family to Michał i jego nieudolne próby zwrócenia na siebie uwagi sąsiadki z bloku obok (tak, tej z tym wrednym pudelkiem). Udała mu się ta sztuka dopiero, gdy firma Mayones ulitowała się nad nim i sprzedała mu dwie nowe basówki: bielutką Jabba 5 oraz mroczną Be 5 Gothic, a to i tak tylko dlatego, że niosąc oba instrumenty przez osiedle z wrodzoną sobie gracją prawie wybił jej oko gryfem. Poniższe recenzje to jego kolejna próba popisania się przed uroczą damą. Życzymy Państwu miłej lektury a Michałowi mimo wszystko powodzenia.
Jabba Classic 5 to z założenia prosta konstrukcja oparta na prastarej recepcie. Bolt-on, klasyczne gatunki drewna - klon, olcha, palisander. Dwa single typu jazz bass bez nadmiaru kabelków i pokręteł. Instrument ten jest bardzo wszechstronny, bardzo dużo zależy od tego kto i jak na nim gra.Basista lubujący się w burzeniu karmników dla sikorek za pomocą nieuzasadnionego poziomu głośności znajdzie w nim mocne, pełne brzmienie, świetnie współbrzmiące z przesterowanymi gitarami i psychopatycznym podejściem do perkusji.
Jabba to instrument, w którym nic mi nie przeszkadza i jedyne czym muszę się przejmować to własne braki w artykulacji - a to chyba wszystko czego można wymagać od instrumentu.Podstawową, niezbędną cechą każdej dobrej gitary jest to, że brzmi ona dobrze OD RAZU - bez potrzeby kręcenia korektorem, kombinowania z preampami, ustawiania i odprawiania wszelkich odmian voodoo.W większości przypadków w warunkach koncertowych akustyk poświęca na basówkę relatywnie niedużo czasu - często minutę, dwie, zwłaszcza jeśli są to wszelkiego rodzaju festiwale z wieloma zespołami. Jeśli bas nie brzmi dobrze od razu, są bardzo niewielkie szanse, że będzie miał czas i ochotę, by coś z tym zrobić.Be5 jest instrumentem który brzmi dobrze, od razu. Moja wersja, wyposażona w pickupy EMG i hebanową podstrunnicę brzmi bardzo mocno, dzięki naturalnej kompresji nadaje się świetnie do wszelkich mocniejszych odmian muzyki - ma wyraźny, fajnie brzmiący środek pasma który bez problemu przebije się przez ścianę gitar. Sprawdziłem go też w warunkach kameralnego koncertu unplugged w niewielkim pubie - obyło się bez reklamacji.Be5 mogę z czystym sumieniem polecić każdemu basiście który lubi nowoczesne, warczące, skompresowane brzmienie z wyeksponowanym środkiem pasma i potrzebuje instrumentu bardzo wygodnego, takiego który dzielnie zniesie zestrajanie i agresywniejsze techniki gry.Dalszy ciąg recenzji Be >>>
Więcej informacji o Fat Belly Family:
Oficjalna strona FBF - www.fatbellyfamily.pl Oficjalny MySpace FBF - www.myspace.com/fatbellyfamilypl Profil Michała na MySpace - www.myspace.com/slonce_odnowy














