Artorsis to powstały w 1995 zespół grający muzykę z pogranicza gotyckiego rocka i klimatycznego metalu z elementami industrialnymi. Grupa ma na swoim koncie 6 płyt długogrających, liczne występy na najważniejszych festiwalach w kraju a także koncert w prestiżowym Studio im. Agnieszki Osieckiej w Polskim Radio. Po dość drastycznych perturbacjach personalnych Artrosis wraca na polskie sceny w odświeżonym składzie oraz basówką Prestige 5 w rękach nowego basisty.
Instrument dla Rema wykonany został z topem z klonu płomienistego w kolorze transparent black oraz przetwornikami Bartolini Soapbar połączonymi z aktywną elektroniką Aguilar. Jak każdy kto zamówił nowy instrument, Remigiusz z niecierpliwością czekał na swoją basówkę...
W końcu przyjechała. Ogólne wrażenie dobre – wygląda rasowo, zgadzają się kształty, osprzęt... Jak zagada? Podpięcie w amplifikację – czekamy. Uczucie przed pierwszym uderzeniem w struny, jak z filmu „Powrót do przyszłości”... ...BACH! Aaaaale luta! Od razu wiadomo, że o to chodziło.
Co w niej najlepsze? Moc. Dwa humbackery Bartolini zapewniają dostatecznie śmiałe ściągnięcie sygnału ze strun. Początkowo miałem obiekcje: jak to, podwójne – i to aktywne - przystawki do basu? A to jest właśnie optymalne rozwiązanie dla basisty, który potrzebuje używać instrumentu do solidnego wspierania gitarowej ściany! U nas wArtrosis - wiadomo, czasem muszę przyłoić kwintami, we dwie albo nawet trzy struny, bez względu na to czy wychodzimy na scenę w wariancie jedno czy dwugitarowym. Ten podkład akordowy, tworzący spoiwo sekcji między perkusją a ścianą riffów jest solidny właśnie dzięki wbudowanym przystawkom.
Ale nie tylko. Gdy zaproponowano mi pomysł na wbudowanie w instrument przedwzmacniacza kolejny raz zmagałem się z wątpliwościami. Po co? Wystarczy przecież dobry piec odpowiedniej mocy... Ponadto trzeba pamiętać o regularnej wymianie dwóch, a nie jednej baterii w instrumencie. Ale przekonałem się, co daje wbudowany przedwzmacniacz Aquilara przed koncertem, jaki graliśmy razem z Closterkeller, a ja pożyczyłem od Krzyśka Najmana jego wypaśną „lodówę” Ampega. Za chińskie dzień dobry nie dało się ustawić czerystuwatowego pieca tak, żeby nie rodził się przester przy rozkręconym gainie!!! Taki to to ma wygar...
I coś jeszcze, jeśli masz słabszy piec, a ja na co dzień używam jedynie stu pięćdziesięcio watowego combo – przedwzmacniacz zarówno podbija dynamikę ciosu, jak też oczyszcza dźwięk, dodaje mu jasności. Dzięki temu pozornie słabym wzmacniaczem możesz zapewnić sobie dobry odsłuch nawet na dużej scenie. Wiem, co mówię – przetestowałem kilka razy.
Jest więc moja gitarka połączeniem wielu dobrych, wręcz idealnych cech dobrej basówki. Wygodna, o delikatnym gryfie neck-thru-body, poręcznym kształcie i rozsądnej wadze. Mocna – z potężnym wyposażeniem elektronicznym. Uniwersalna w brzmieniu z praktycznym korektorem barwy, rozłożonym na trzy oddzielne pokrętła. Wreszcie elegancka, estetycznie wykończona. Nazywa się Mayones Prestige 5, ale ochrzciłem ją bardziej swojsko, Mieczysława.
Dowiedz się więcej o basówkach z serii
Prestige w naszym katalogu